Dlaczego powstała Optymalizatorka?

Kiedy byłam w gimnazjum, moja nauczycielka od języka polskiego, która była dla mnie autorytetem, wzięła mnie na rozmowę. „Powinnaś studiować zarządzanie” – powiedziała.

To spotkanie utknęło mi w pamięci, ale nie wzięłam go bardzo na poważnie. To miała być daleka przyszłość. Ale rzeczywiście – miałam w sobie pewne cechy, które sprawiały, że w niektórych momentach brałam przewodzenie nad pracą w grupach, naturalnie rozdzielałam to, czym każdy powinien się zająć, a potem prezentowałam efekty przed całą klasą.

Widziałam, że nauczycielki wiązały ze mną przyszłość jako polonistką w szkole. Nie było to takie głupie, bo sama o tym przez chwilę myślałam, ale wizja braku pracy po studiach nie była zachęcająca. Także mimo wypracowań dyktowanych kolegom na ławce przed lekcją polskiego, mimo olimpiady w liceum czy decyzji o wyborze tematu językowego, a nie opartego o literaturę na maturze z polskiego, na filologię nie poszłam.

Zresztą – nigdy nie uważałam się za humanistkę. Byłam dobra z polskiego, to fakt, ale z historii? WOSu? Nigdy mnie to nie interesowało. Za to lubiłam matematykę. Fizyka, chemia? Podobnie jak historia. Stałam się więc stworzeniem polonistyczno-matematycznym i nie wiedziałam, jaką wybrać drogę życiową.

Po liceum wyjechałam do pracy za granicę. Miałam możliwość zostać tam na rok lub wrócić do Polski i pójść na studia. Złożyłam papiery w 3 rekrutacji. Tak, na Zarządzanie.

Wbrew pozorom to był bardzo dobry wybór. Studia były pełne zapychaczy i przedmiotów, których nazw dzisiaj już nie pamiętam, ale pokazały mi, jak działa biznes z różnych perspektyw. Dowiedziałam się, jak działają systemy informatyczne, księgowość, zarządzanie ludźmi, marketing, psychologia. Postanowiłam pójść w marketing.

Na drugim roku studiów zatrudniałam się w różnych miejscach i trafiłam także jako recepcjonistka do szkoły tańca. Zostałam tam dwa lata, a ostatni rok w dziale marketingu. To otworzyło mi drogę do dalszej pracy w tym zakresie, więc zatrudniłam się w agencji marketingowej.

I mniej więcej tutaj zaczyna się Optymalizatorka. Bo zawsze, niezależnie gdzie pracowałam, miałam poczucie, że nie jest to na skalę moich (i innych) możliwości. Czasami blokował mnie budżet, nastawienie innych ludzi, narzucanie obowiązków. A w końcu byłam tylko pracownikiem, więc musiałam robić rzeczy, z którymi nie zawsze się zgadzałam, które były nieskuteczne, wbrew temu, jak powinno to wszystko wyglądać.

Ok, pomyślałam. W takim razie stworzę miejsce na moich zasadach. Miejsce, gdzie będę mogła testować różne (czasami innowacyjne lub odważne) rozwiązania. Miejsce, gdzie będę mogła przekazywać komuś moją wiedzę. Będę łączyć moją pasję do marketingu i tworzenia treści, razem z naturalnymi predyspozycjami do wpływania, motywowania i dostrzegania potencjału w innych ludziach. Tak więc zrobiłam.

Potem dostrzegłam, że ja właśnie TAK chcę żyć. Nie pracować od 9 do 17-stej, wymieniać swój czas za pieniądze, działać nie zawsze w zgodzie z moimi przekonaniami. Więc postawiłam wszystko na jedna kartę i aktualnie jesteś na mojej stronie internetowej. Co będzie dalej? Czas pokaże.