Im więcej działam, tym bardziej upewniam się w przekonaniu, że marketing to działanie, testowanie, analizowanie i usprawnianie.

Niektóre rzeczy dzieją się przypadkowo, ale okazuję się, że generują aż 3 razy lepsze wyniki! Mój przykład to ostatnie kampanie w newsletterze. Staram się przynajmniej raz w tygodniu wysłać jedną kampanię, która będzie zawierała wartościowe treści dla moich subskrybentów. Nie narzekam na wskaźniki otworzeń i kliknięć. Dla poprawności dodam, że moja baza nie jest bardzo rozbudowana, ale jest to próba wystarczająca do wyciągania statystyk i wniosków.

W tym case study pokażę Ci oba maile, statystyki i spróbuję przeanalizować, dlaczego jeden z nich okazał się o wiele bardziej skuteczny, chociaż wcale się tego nie spodziewałam.

 

Pierwszy mail:

  • standardowy mail, który wysyłam raz w tygodniu,
  • przekierowuje do nowego odcinka podcastu i filmiku “OPTYrada”,
  • nie jest sprzedażowy,
  • staram się zachęcić tekstem do wejścia w link,
  • daję dwie możliwości treści, jeśli jeden z nich okaże się nieinteresujący dla odbiorcy,
  • tytuł tworzę z zamierzeniem zaciekawienia subskrybenta.

 

Wyniki:

(tutaj dodam także, że w tych 4,70% są również wejścia w niepoprawny link, więc statystyki nie są zaniżone przez błąd)

Drugi mail:

  • wysłany do tej samej grupy,
  • wstawiam tylko jeden link,
  • nie zachęcam w treści do wejścia,
  • tytułuję krótko i zwięźle.

Wyniki:

 

Zadziwiające, że drugi mail, chociaż wcale nie miał być zachęcający wygenerował ponad połowę więcej otworzeń i 3 razy więcej kliknięć. 

 

Można szukać różnych powodów, dla którego tak się stało (długość maila, ilość linków, tytuł), ale ja za przyczynę uważam nasze ludzkie skłonności.

  1. Ktoś popełnił błąd -> z natury jesteśmy ciekawi, co to za błąd, jak poważny. Chcemy podejrzeć, co się nie udało tej osobie. Poza tym niewiele osób pisze wprost, że coś zrobili nie tak. Czasami wolą przemilczeć temat. A tutaj ktoś został “przyłapany na gorącym uczynku”. Wejdziemy chociaż z ciekawości.
  2. Coś możemy stracić -> Jeśli w tamtym mailu jest niepoprawny link, a jest na tyle ważny, aby wysłać drugiego maila, to oznacza, że może faktycznie powinno się go otworzyć. Kiedy tego nie zrobię, nie dowiem się, czy coś tracę czy nie – a przecież nie chcę stracić możliwości czegoś wartościowego dla mnie.

Wydaje mi się, że wygrały nasze naturalne instynkty. I powiem Wam, że działam tak samo! Kiedy dostawałam nieraz maila “UPS, to nie ten link” (czy podobne), zawsze wchodziłam zobaczyć, co się wydarzyło. Do tej pory myślałam, że to były rzeczywiste błędy, ale… Skoro już wiemy, że mamy takie skłonności, to może przy bardzo ważnych dla nas treściach, używać takich sposobów z zamierzeniem? 

Ciekawa jestem, co myślicie na ten temat i czy też spotkały Was różne zaskakujące przypadki. Podziel się ze mną w komentarzu 🙂

 

A jeśli chcesz stanowić moją “próbę badawczą” i otrzymywać wartościowe treści, to wskakuj do bazy ??

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.